Translate

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Chapter 39

Czekaliśmy na powrót Sary już drugą godzinę.
Zaczęłam się denerwować.
Złapałam za telefon i zadzwoniłam do niej ponownie .
- Nie odbiera .- powiedziałam słysząc w słuchawce puste dźwięki .
Później zadzwoniłam do Liama.
- Co tam Caro ?
- Gdzie jesteście ? - zapytałam obgryzając paznokcie ze strachu .
- Ja już wracam do siebie .
- A co z Sarą? - oburzyłam się.
-odwiozłem ja pod dom jakieś 15 minut temu .
- Cholera ! Bo nie ma jej w domu - powiedziałam , gdy w moich oczach zaczęły gromadzić się łzy.
- Już do was jadę . Trzeba ją poszukać .- rozłączył się.

Opowiedziałam Harry'emu zaistniałą sytuację i zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju.
- Spokojnie nic jej nie będzie .- pocieszał mnie chłopak . Bez skutecznie .

Nagle usłyszałam pukanie do drzwi .
- To Liam .- powiedziałam i poszłam otworzyć drzwi.
Na zewnątrz nikogo nie było. Na ziemi leżało małe pudełko .
Wzięłam je do środka i delikatnie otworzyłam.
W środku leżał 2 koperty .
podniosłam tą większą i otworzyłam .
W środku był list .
" Cześć kochanie ,
Chcesz zobaczyć swoją siostrzyczkę ?
Pewnie ,że chcesz .
Zadzwonię ze szczegółami.
Nie kombinuj nic , albo znajdziesz ją martwą.
Pozdrawiam twój przyjaciel Marcel z przyjaciółmi :*"

Zaczęłam płakać . Dałam list Harry'emu.
- A to skurwiel . Odnajdę chuja .
nagle do domu wparował Liam .
- szukać Marcela .- powiedział Hazz , gdy tylko ujrzał Liama .
- Marcela !?
- Po drodze ci wyjaśnię ..
Zaczęłam się ubierać.
- Zostań.- powiedział Styles błagalnym głosem.
- Ale Harry ..
- Zostań!.- krzyknął,co spowodowało,że cofnęłam sie dwa kroki do tyłu- Nie mogę was znowu stracić .- otarł moją łzę i pogłaskał brzuch .
Wyszli ..

Podeszłam spowrotem do pudełka przypominając sobie, że została tam jeszcze jedna koperta .
W środku był zakrwawiony pierścionek Sarr .
Zaczęłam płakać mocniej.
Nagle zadzwonił telefon.
"Numer zastrzeżony"
Odebrałam.
- Słuchaj uważnie . Przyjdziesz na opuszczony bunkier dzisiaj o 23 .

- Sama?- zapytałam zapłakana.
- Przyjdź ze swoim chłoptasiem
. Tak naprawdę to jego sprawa , ale chce ,żeby to stało się na twoich oczach.- zacząłeś się złowieszo śmiać i się rozłączył.
Napisałam szybko sms-a do chłopaków.
Szybko wrócili do domu .
Do godziny 20 siedzieliśmy jak na szpilkach .
W między czasie napisałam do Niall'a . On zawsze mnie zrozumie .

O 21 wraz z Harry'm wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę .
Włożyłam rękę do schowka w poszukiwaniu chusteczek. Nagle moja dłoń zatrzymała się na czymś metalowym.
Wyciągnęłam to .
- Harry do cholery ! Czy ty zwariowałeś !?- krzyknęłam trzymając w dłoni pistolet.
- To jest Marcel ! On jest w stanie zrobić wszystko ! Muszę jakoś was obronić ..
Reszta drogi minęła w ciszy .

Gdy wjechaliśmy w głąb lasu ujrzałam stary bunkier .
Serce zaczęło mi bić mocniej.
Chłopak wyłączył silnik samochodu.
Wysiedliśmy z samochodu  . Hazz złapał mnie za rękę, a drugą ręką schował pistolet za bluzę.
Stanęliśmy przed wejściem . Harry mocniej złapał mnie za rękę i mocno popchnął metalową powłokę.
__________________
Wiem ,że nie na czas , ale nie umiem szybko pisać na telefonie .. Przepraszam i mam nadzieje ze sie podoba

Chapter 38

Gdy otworzyłam oczy uświadomiłam sobie ,że zasnęłam na kanapie .
Harry'ego nie było obok mnie .
Zaczęłam się rozglądać dookoła .
Nigdzie nie było śladu po Harry'm.
- To nie mógł być sen - czułam ,że zraz rozpłacze się jak niemowlę .
Usłyszałam szum .
Poszłam za odgłosem ,który wydobywał się z łazienki .
Pukałam ,ale nikt nie otwierał , więc postanowiłam wejść .
Delikatnie uchyliłam drzwi , ktoś był pod prysznicem . Weszłam głębiej i ujrzałam Styles'a .
Stał tam tak , jak go Bóg stworzył .
Szybko się odwróciłam i zaczęłam mówić .
- Harry . Następnym razem zamykaj drzwi .
Zaczęłam się śmiać .
Usłyszałam otwieranie się drzwi od prysznica i nagle poczułam delikatny , ciepły oddech na moim karku , który przyprawił mnie o ciarki .
Poczułam dłonie na mojej tali . To uczucie sprawiło ,że kolana miałam jak z waty .
Harry jednym zwinnym ruchem obrócił mnie , że stałam przodem do jego mokrego torsu .
Spojrzałam w jego głębokie , zielone oczy . Staliśmy w milczeniu , do chwili , kiedy z jego bujnych loków spadła kropla wody upadając na mój policzek . Zaczęliśmy się śmiać .
Potargałam jego włosy , w skutek czego byłam cała mokra .
- Pośpiesz się - powiedziałam odwracając się . - też muszę się wykąpać .
Zamknęłam drzwi i udałam się do pokoju .
Wyciągnęłam z szafy nowy zestaw ubrań , usiadłam na łóżku czekając ,aż łazienka się zwolni .
Na biurku leżał telefon . Podeszłam do niego i wybrałam numer Sary .
- Hej siostrzyczko gdzie ty się podziewasz ?
- Właśnie Liam mnie odwozi .- usłyszałam jej głos . - Będę w domu za godzinę .
Rozłączyłam się , bo usłyszałam otwierające się drzwi łazienki .
Do pokoju zawitał Harry wycierając mokre loki w duży biały ręcznik .
Bez słowa ruszyłam w stronę łazienki , gdy mijałam loczka poczułam delikatny pocałunek złożony za płatkiem mojego ucha .
Uśmiechnęłam się pod nosem i zamknęłam drewnianą powłokę na klucz.
Zdjęłam brudne ubrania , rozpuściłam włosy i weszłam pod prysznic .
Puściłam ciepłą wodę . Stałam w bezruchu przez jakiś czas .
Tego mi brakowało . Ciepłej kąpieli po kilkudniowym pobycie w szpitalu .
Nalałam płynu na otworzoną dłoń i błądziłam nią po całym ciele dokładnie myjąc każdą jego część .
Wplątałam palce między włosy i zaczęłam je delikatnie szorować .
Wyłączyłam dopływ wody .
Wychodząc z zaparowanego pomieszczenia złapałam za ręcznik i się nim owinęłam .
Spuściłam głowę w dół i w kolejny ręcznik zawinęłam włosy .
Rozejrzałam się . - Cholera -powiedziałam .
Okazało się ,że zostawiłam ciuchy w pokoju .
- No nic . Muszę się przebrać tam - pomyślałam
Złapałam za klamkę i wyszłam .
W pokoju był Harry . Stał przed moją szufladą trzymając w dłoni komplet mojej ulubionej bielizny .
-Ładne to . - powiedział patrząc na mnie .
- Wynocha ! - przepchnęłam go za futrynę drzwi .
Wysłał mi tylko jeszcze jednego całusa w powietrzu i wyszedł.
Zamknęłam drzwi na klucz , zasłoniłam żaluzję .
Zrzuciłam ręcznik i zaczęłam się wycierać .
Szybko się ubrałam i zeszłam na dół , aby coś zjeść .
- Idziemy zjeść coś na miasto  ? - zaproponował .
- Poczekajmy na Sarę . Może pójdzie z nami .
Usiadłam na kanapie czekając na siostrę .




_____________________________

Przepraszam za taką długą przerwę , ale jakoś tak wyszło .
Specjalnie dla was napiszę jeszcze jeden rozdział , który pojawi się o godzinie 20 ;)

Karoo :)

piątek, 3 stycznia 2014

Chapter 37

Gdy otworzyłem oczy ujrzałem babcie .
- Babciu ! Co ty tu robisz ?- zapytałem uśmiechając się do staruszki   .
- Stęskniłam się Haroldzie .
- Babciu .. Nie nazywaj mnie tak .- zacząłem się śmiać.

Babcia spojrzała i mój stolik nocny , na którym leżało zdjęcie .
- Harry , a co to za śliczna istota ?
- Przecież to ja - poprawiłem włosy śmiejąc się przy tym - żartuję . To jest Caro . Moja była dziewczyna.- posmutniałem .
-A ci się stało,że już nie jesteście razem ?
Wbrew pozorom babcia był najlepszą słuchaczką na świecie . Postanowiłem ,że opowiem jej wszystko od początku.
[...]
- nazwałem ją puszczalską .- dokończyłem i nagle poczułem dłoń kobiety , która wylądowała na moim policzku.
- Babciu !?- oburzyłem się.
- No co ? Zasłużyłeś na to ! Nigdy , ale przenigdy nie wolno tak powiedzieć do żadnej kobiety. NIGDY!- Powtórzyła .
- Dziękuję.. - przytuliłem ją.
Wstałem i ruszyłem do łazienki.
- Pośpiesz się skarbie .. Śniadanie czeka .


~~Caro~~
Minęły 4 dni , od kąd wylądowałam w szpitalu.
Na całe szczęście maleństwo jest silniejsze od mamy ,więc przetrwało wszystkie przeciwności. Jest całe i zdrowe. Lekarze pozwolili mi wrócić do domu , gdzie zawiozła mnie Pezz .
Usiadłam na kanapie rozmyślając o Harry'm .
Nie widziałam go od 3 dni.
Tęskniłam za nim bardzo . Nie myślałam o nikim innym tylko o nim.
Czułam jakby zabrakło jakiejś części mnie . Jakiegoś bardzo ważnego kawałka.
SERCA.
Kilka kolejnych dni spędziłam na monotonnym szwendaniu się po domu .
Każdy dzień był przerażająco podobny do poprzedniego .
Minął tydzień od wyjścia za szpitala , a Harry nie dawał żadnego znaku życia.
Gdy czytałam książkę usłyszałam pukanie do drzwi.
Biegnąc po schodach krzyczałam ,że już idę.
Gdy otworzyłam oczy serce zaczęło bić szybciej .
- Harry?- ucieszyłam się jak nigdy.
- Tęskniłaś? - powiedział pokazując szereg swoich białych ząbków.
Kochałam ten widok . Podbiegłam do niego rzucając mu się ba szyję .
- Bardzo tęskniłam.- powiedziałam - znaczy tęskniliśmy - dodałam łapiąc się za brzuch .
Hazz spojrzał się na mój brzuch , uśmiechnął się, złapał mnie za biodra i podniósł mnie do góry, w skutek czego oplotłam jego talię nogami .
Weszliśmy do domu i zaczęliśmy rozmawiać.
- Caro - uklęknął przede mną.- czy wybaczysz mi moje nie przemyślane słowa?
- Tak , ale już wstawaj .
- Jeszcze nie mogę .- nagle z kieszeni wyciągnął czerwone pudełko w kształcie serca. Otworzył je . W środku był śliczny złoty pierścionek. Zabrakło mi tchu.- Zostaniesz panią Styles ?
Zaczęłam płakać. To były łzy szczęścia .Spojrzałam ponownie na chłopaka .
- Tak !- wykrzyczałam .
Harry również uronił łzę.
Wiedziałam ,że teraz będziemy wielką szczęśliwą rodziną .
- Haj będzie miało na imię. - zapytał , gdy siedzieliśmy wtuleni. - Ja chcę wybrać imię dla dziewczynki.- dodał szybko.
- To może jak chłopczyk to Kevin , albo Johny ?
- A dla dziewczynki Nicole , a może Kendall .

Po jakimś czasie oboje zasnliśmy w swoich ramionach .
To był szalony dzień.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Chapter 36

~~ Harry~~

Siedziałem na szpitalnym korytarzu czekając, aż wyjdzie lekarz .
Miałem nadzieje ,że nic nie stało się ani Caro ani dziecku .
Po jakimś czasie lekarz wyszedł z sali  . Podszedł do mnie .
- Jak z nią ?- zapytałem pełen nadziei .
- Będzie żyła , jej stan się poprawił .
Uśmiechnąłem się .
 - Ale niestety ..- zaczął delikatnie .- Dziecko ma marne szanse na przeżycie ..
Lekarz odszedł .
'Wiem ,że to moja wina .. Mam nadzieje ,że mi wybaczy .Jak mogłem jej tak powiedzieć . Jestem skończonym kretynem . Nie zasługuje na nią ' - myśli przebiegały mi po głowie .
Złapałem za telefon i wykręciłem numer Perrie .
"Cześć .
Caro jest w szpitalu pokój 212 . Przyjedź , bo ktoś musi z nią być .
"
Wysłałem .
Czekałem aż Edwards przyjedzie .
- Co się stało ? - zapytała przestraszona.
- Caro chciała się zabić . -posmutniałem ,a z moich oczu uroniły się kolejne łzy .
- Jak to !?
- Powiedziałem kilka rzeczy za dużo ... Jak się ocknie powiedz ,że już nie będę zatruwał jej życia . Wyjeżdżam .- powiedziałem i odszedłem .
Ta decyzja jest dla mnie cholernie trudna , ale jakby Caro coś się stało to bym sobie nie wybaczył , a wiem ,że ja narażam ją na niebiezpieczeństwa .
Udałem się do domu .
Spakowałem wszystkie swoje rzeczy ido walizek . Podszedłem do biurka i wyciągnąłem z niego rzecz dla mnie najcenniejszą . Zdjęcie moje z Caro .
Następnego dnia z rana zadzwoniłem do mamy .
- Cześć mamo , bo jest sprawa .
Nie mam gdzie mieszkać . Mógłbym tymczasowo przyjechać ?
- Pewnie ,że tak .. Nie było cię tutaj od wieków -zaśmiała się kobieta .
- Niedługo będę .
Złapałem za walizki , wrzuciłem je do bagażnika .
Usiadłem za kierownicom , zapiąłem pasy .
Wziąłem głęboki oddech i zostawiając przeszłość za sobą ruszyłem w podróż do mojego rodzinnego domu . Do Holmes Chapel .
Po drodze na poboczu dostrzegłem stację paliw .
Zatrzymałem się na niej i  ruszyłem w stronę WC .
Spojrzałem na swoje lustrzane odbicie .
- Jesteś chujem - powiedziałem patrzą sobie prosto w oczy .
Zdjąłem wszystkie kolczyki , jakie posiadałem , bo wiedziałem ,że mama woli mnie jak jestem "Sobą"
Wróciłem do auta.
Na fotelu pasażera leżał mój telefon , który nagle zaczął wibrować .
Odebrałem .
- Caro chce wiedzieć gdzie pojechałeś .- usłyszałem głos Perrie .
- Nie mów jej . To dla jej dobra .
- Dobra !? - usłyszałem w tle głos Caro . Domyśliłem się , że byłem na głośniku .
- Tak dla dobra .. Nie zauważyłaś ,że gdy jesteśmy razem zawsze coś ci się stanie !? Przeze mnie prawie zginęłaś . Nie chcę ,żeby to się powtórzyło..- Powiedziałem spokojnie .- Nagle na horyzoncie ujrzałem policjanta , który dawał znak ,że mam się zatrzymać . - Kocham Cię .
Odłożyłem słuchawkę .
Otworzyłem okno. Mężczyzna podszedł do auta .
- Dokumenty , prawo jazdy - powiedział .
- Cześć Tato .- rzekłem wysiadając z auta .
Tak . Mój tata był policjantem ..
- Co tu robisz synu ? - zapytał .
- Przyjechałem w odwiedziny .- Uśmiechnąłem się .
- To leć do domu . Babcia się ucieszy .- poklepał mnie po ramieniu .
Tak jak powiedział tak też zrobiłem Pojechałem do domu .
Dojechałem przed rodzinny dom . Złapałem za telefon i podszedłem do drzwi .
Zapukałem delikatnie .
Otworzyła mi babcia .
- Harruś co ty tu robisz - przytuliła mnie mocno
- Przyjechałem do was w odwiedziny .
Nagle ze schodów zbiegła Gemm - moja siostra.
Rzuciła mi się na szyję .
- Proszę ,proszę kochany braciszek wrócił .- złapała mnie za polik .
Usiadłem do salonu i czekałem ,aż mama wróci z pracy .
Przez kilka godzin gadałem z nimi .
Gdy wróciła mama dołączyła się do rozmowy.
 - Harry . Kochanie . Nie ,że cię wyganiam , ale musisz wrócić do Londynu ..
- Dlaczego ?
- Musisz skończyć szkołę .
- A mogę zostać chociaż na Tydzień ?
-pewnie .
Po rozmowie udałem się do swojego starego pokoju , położyłem się i zasnąłem .

piątek, 27 grudnia 2013

Chapter 35

Obudziłam się o 11.
W pokoju nikogo nie było.
Usiadłam na kanapie. Nagle ze schodów zaszła Sara . Była smutna .
- Coś się stało?- Zapytałam wstając .
- Nie .-powiedziała.
- Przecież widzę.
-No bo Liam zaprosił mnie do siebie na noc.-spojrzała na mnie siadając na kanapie.
- To dlaczego jesteś smutna?- uśmiechnęłam się .
- No bo nie chce zostawiać cię samą .
- Co ja jestem małe dziecko!?-oburzyłam się. - Idź. Muszę przemyśleć kilka spraw.
- Jesteś pewna?-zapytała z niedowierzaniem.
-Tak .-uśmiechnęłam się.
- Dziękuję.- ucieszyła Się i pocałowała mnie w polik .
Poszła do góry , zabrała jakąś torbę i wyszła.


Siedząc przy stole wymyślałam jak powiedzieć Harry'emu,że jestem w ciąży.
- Harry słuchaj . Pamiętasz naszą pierwszą noc ? Przecież to absurd. Powie ,że to moja wina .- zaczęłam płakać..

Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
przed drzwiami stał Styles .
- Harry !? Co ty tu robisz.-zapytałam ocierając łzy.
-Chciałaś porozmawiać.- powiedział wchodząc do środka.
-Ja !?
- no tak . Dostałem od ciebie smsa.
- "a to skubana"- pomyślałam w środku - Sara pewnie wysłała. Przepraszam za to ,że zawracam ci dupy .
- Nie ma problemu i tak chciałem cię odwiedzić. - uśmiechnął się i złapał mnie delikatnie w pasie.
- Idziemy na spacer ? - zaproponowałam
- pewnie.

Szliśmy wąskimi , mało uczęszczanymi uliczkami.
Na dworze nagle zrobiło się ciemno.
Gdy przechodziliśmy pod lampą kazałam mu się zatrzymać.
- Musimy porozmawiać.- w oczach gromadziły mi się łzy .
- coś się stało?
-Nie.-powiedziałam szybko. - To znaczy tak. - stanęłam przed nim, złapałam go za rękę.
- Caro ?- powiedział , jakby wiedział,że jest poważnie .
- Pamiętasz naszą wspólną noc ? - zaczęłam płakać. -No bo ja ...
- mów ! - powiedział ściskając moją rękę sprawiając mi ból.
- Harry to boli.
-Mów o co chodzi!- krzyknął.
- Jestem w ciąży - wykrzyczałam wyrywając się z objęć.
Chłopak patrzył prosto w oczy.
Nagle poczułam silne uderzenie w twarz.
- Czyje to jest dziecko !? Komu dałaś dupy tym razem . - zaczął mnie szarpać.
- Twoje ! Ale nigdy go nie zobaczysz , bo nie chcę ,aby moje dziecko miało takiego ojca. - rozpłakałam się jeszcze bardziej i pobiegłam w stronę domu.
Wbiegam zatrzaskując za sobą drzwi udając się do pokoju . Złapałam za żyletkę.
Usiadłam na ziemi przed łóżkiem . Spojrzałam na brzuch.
- Przepraszam kochanie ,ale sama sobie nie poradzę .
Łzy zakreślały drogę na moich policzkach .
Dołożyłam żyletkę do żyły .
- I tak byłabym fatalną mamą. - uśmiechnęłam się .
Zrobiłam jedno duże cięcie i to wystarczyło.
Wokół mnie było pełno krwi.
Moje powieki zrobiły się ciężkie .Zobaczyłam tylko rozmazaną postać Harry'ego .
- Przepraszam Cię.- szepłam , zamknęłam oczy.
Nie było już ze mną żadnego kontaktu.

Po chwili wszystko wróciło do normy .
Wstałam spojrzałam na Hazze .
- Caro !?- usłyszałam.
Uśmiechnęłam się . Podeszłam do niego , ale Co do cholery !?
Jego ciało mnie przeniknęło.
Odwróciłam się i zobaczyłam MNIE ?
Tak to byłam ja leżałam w kałuży krwi , a Harry mnie reanimował krzycząc - Caro. Przepraszam.

sobota, 21 grudnia 2013

Chapter 34

- Gratuluję . Jest pani w ciąży .- uśmiechnęła się.
- to nie możliwe .- zaczęłam płakać .- robiłam test i wyszedł negatywny.
Kobieta odwróciła ekran w moją stronę.- ta mała plamka o tutaj- wskazała palcem.- To pani dziecko.

- Niemożliwe!- powtarzałam..
Kobieta wyszła .
Na sali leżałam sama .
Słyszałam tylko własne łzy.
Po chwili wszedł Harry.
- Hej kochanie , jak sie czujesz?- zapytał siadając obok.
- Dobrze - wyrarłam szybko łzy .
- Co powiedział lekarz ?- zadawał wiele pytań .
- Nic poważnego . Jeszcze dzisiaj wróce do domu .
-A powiedzieli coś dokładnie?
-Nie .-odpowiedziałam szybko.
Dołączyła do nas pielęgniarka.
- Może pani jechać do domu . Proszę się oszczędzać.- uśmiechnęła się i wyszła .
Jadąc do domu napisałam do Sary ,że wszystko dobrze i wracam do domu ,a ona na się bawić i nie przejmować.
Dojechaliśmy .
- Mogę zostać?- Styles zrobił słodkie oczka .
- Jestem zmęczona . Zaraz się położe . Jedź na imprezę.
- Ale ja nie chce jechać bez ciebie .- złapał mnie za rękę.
- Jedź i później odwieź Sarę.- usmiechnęłam się sztucznie .
- Dobrze - powiedział nie chętnie i odszedł.
Weszłam do domu . Zamknęłam za sobą drzwi i rozpłakałam się jak mała dziewczynka .
Byłam załamana .
Poszłam po laptopa.
Wpisałam : 'Szybka , nie droga Aborcja'
Wyskoczyło kilka stron .
Weszłam na czat i zadaałm pytanie .
- Jak szybko pozbyć się dziecka ?
Szybko otrzymałam wiadomość.
- Nie rób tego . Twoje dziecko już ma serce , uczucia . Ono też chce żyć.
Nie możesz go tak poprostu zabić . Pomyśl , czy byłabyś tu gdzie jesteś , gdyby twoja mama też chciała to zrobić .

Zaczęłam płakać mocniej.
Położyłam rękę na brzuchu .
- Mamusia cię nie zabiję.

W głowie miałam miliony myśli , ale żadna nie pomagała w podjęciu decyzji jak mam powiedzieć to Harry'emu.
- Przecież on mnie zostawi . - mówiłam sama do siebie .
Negle do domu weszła Sara .
Rzuciłam jej się na szyję.
- Jestem w ciąży .- wypłakiwałam się jej w ramię .
- Ale jak to !?
- Nie wiem .
- Powiedziałaś Harry'emu?
- Nie .- otarłam swój policzek .- nie umiem . Zniszcze mu tym życie .
Usiadłyśmy na kanapie , a ja położyłam głowę na kolanach siostry .
Po jakimś czasie zasnęłam z przemęczenia.



czwartek, 19 grudnia 2013

Chapter 33


Otworzyłam oczy .
Nagle zrobiło mi się strasznie niedobrze ,więc pobiegłam do toalety .
Wymiotowałam .
Gdy wróciłam do pokoju w drzwiach stał Harry .
- Coś się stało ? - zapytał zmartwiony .
- Nie po porostu źle się poczułam - uśmiechnęłam się .
- Zrobiłem śniadanie . - złapał mnie za rękę i zaprowadził  na parter.
Na stole stały kanapki z serem ,szynką  oraz z dżemem . Obok nich byłe 2 szklanki z sokiem .
Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść .
- Dzwoniła do mnie Nina i pytała się czy nie wpadniemy do niej na imprezę .- powiedział łapiąc za kolejną kanapkę .
- Idziemy ? - zapytałam .
- A chcesz?
- Czemu nie ? Tylko muszę iść kupić jakieś ciuchy .
 - O to się nie martw .- Zaśmiał się Hazz .- Już ci coś kupiłem leży na kanapie .
Był strasznie ciekawy mojej reakcji .
Podeszłam do kanapy na której leżała sukienka.
- Podoba się ?- zapytał .
- Jest cudna .

Wróciliśmy do posiłku .
Po zakończeniu Harry wydał się zdenerwowany .
-Mam do ciebie pytanie . -zaczął .
- Słucham - uśmiechnęłam się .
- Nie poleciałabyś ze mną do Portugali ?
Zawsze chciałam tam pojechać ,ale nie mogę zostawić Sary .
- Nie mogę , przepraszam . -spuściłam wzrok .
- Ale dlaczego ? - Najwyraźniej mu zależało .
- Nie moge zostawić samej Sary.
- Ale przecież Liam też leci , więc może ona też będzie chciała?
- Jak wróci to z nią pogam ,ok ?
- Dobrze .- usiedlismy jeszcze na chwilę.
*po 5 minutach*
- Ja już idę. - pocałował mnie w czoło.- będę o 20  jak chcesz zabierz Sarę.- powiedział i wyszedł.

Siedziałam i nic nie robiłam .
Nagle znowu poczułam odruchy wymiotne , więc pobiegłam do łazienki.
Uklęknęłam i nagle weszła Sara .
- Co ci jest ?
- Nie wiem.
- A może jesteś w ciąży?- zaśmiała się.
- Chyba głupia jesteś.- przemyślałam jej słowa.
- Sara pójdziesz mi do apteki po test .- powiedziałam załamana.
- Nie zabezpieczaliście się!?
- Nie wiem , byłam pijana ! Nic nie pamiętam!- byłam załamana.
Gdy Sara wyszła usiadłam na płytkach i zaczęłam płakać.
- Nie moge być w ciąży!- szeptałam sama do siebie.
Po chwili Sara wróciła . Zamknęłam drzwi , usiadłam na pralce i czytałam instrukcję . Analizowałam krok po kroku.
Zrobiłam dokładnie tak ,jak pisało.
Czekałam na winiki.
- Jedna kreska! Proszę bądź tylko jedna kreska.- modliłam się
Spojrzałam na urządzenie.
Na pasku widniał jednen blady pasek.
- Tak!- krzyknęłam zwycięsko.
Sara dobijała się do drzwi .- I jak?
- nie jestem .- wyszłam z toalety usmiechnięta .
Usiadłam na kanapie i wytarłam chusteczką rozmazany na policzku tusz.
- Dzisiaj Nina wyprawia imprezę . Idziesz z nami ?
- Pewnie .- uśmiechnęła się.
Poszłam do siebie ,aby się uszykować .
Podłączyłam sobie telefon do kolumny i puściłam dosyć głośno muzykę. Byłam w trakcie przebierania ,więc byłam w bieliźnie.
Zaczęłam biegać po pokoju , tańczyć i śpiewać.
Usłyszałam pukanie w okno.
Ujrzałam Harry'ego , który stał na dachu.
Otworzyłam mu okno.
- Nie możesz wejść jak człowiek ? Drzwiami!- zaśmiałam się .
- Gotowa ?
- Zaraz tylko się ubiorę.
Założyłam sukienkę i buty.
Poszliśmy po Sarę .
Ruszyliśmy .
Gdy dojechaliśmy przed domem czekał na nas Liam . Sara poszła się przywitać .
Gdy tylko otworzyłam drzwi poczułam uderzający ból brzucha .
Jeszcze nigdy nie czułam tak silnego bólu .
Z moich oczu mimowolnie poleciały łzy .
- Co ci jest , kochanie?- podbiegł do mnie Harry.
- Nie wiem .- powiedziałam przez łzy - Bardzo boli mnie brzuch.
Hazz zapiął moje pasy .
- Jedziemy do szpitala . Napisze ci jak będzie coś wiadomo.- powiedział do Sary.
Jechaliśmy bardzo szybko.
Ból nie odpuszczał .
Droga wydawała się bardzo długa.
- Jesteśmy .- powiedział i wybiegł z auta .
Wbiegł do budynku szpitala .
Po chwili przyprowadził ze sobą pielęgniarkę z wózkiem.
Przeniósł mnie delikatnie i pojechaliśmy .
Pojechałam na jakąś salę. Harry nie mógł wejść .
Lekarze przenieśli mnie na łóżko .
Dotykali mój brzuch , przez co bolało mocniej .
- Biegnij po doktor Fall .- powiedział lekarz do jednej z kobiet.
Wszyscy wyszli . Ze mną była tylko pani Fall.

- Ma pani miesiączkę ?- zapytała patrząc na moje nogi .
- Nie , a coś się stało .?
- Bo krwawi pani z dróg rodnych .
Wpadłam w panikę.
- Zrobimy pani USG.- powiedziała delikatnym głosem.- badanke jest bezbolesne .
Kiwnełam głową na znak ,że się zgadzam .
Pani doktor założyła mi wenflon i wstrzyknęła mi coś do niego.
Po chwili ból ustał .
Doktor Fall nalała na mój brzuch zimny żel i zaczęł jeździć urządzeniem .
Nagle zbladła i otworzyła szeroko oczy .
- Co się stało!?- zaczęłam krzyczeć .